Zakładki:
![]()
|
czwartek, 03 stycznia 2008
Z Nowym Rokiem dziarskim krokiem
I tak, Proszę Szacownych Czytelników, niespodziewanie przyszedł nowy rok. Im jestem starsza, z tym większym zdumieniem przyjmuję te nowe lata, a szczególnie zimy. W tym roku praca zawodowa dogoniła mnie w Sylwestra, więc znów zdziwiłam się, że to już. Właściwie to gdzieś we wnętrzu wciąż mam osiemnaście lat, a kiedy mijam wystawy sklepowe, spoglądam i widzę kogoś, kto zupełnie nie przystaje do tych wyobrażeń własnych, więc oglądam się za siebie, czy kto mnie nie śledzi. I stąd się, Moi Mili, bierze mania prześladowcza. Tak więc w nowym roku kompletne ogłupienie trwa, czyli nic się nie zmieniło. Na opinię, że nic się nie zmieniło, wpływa również ogólny ogląd rzeczywistości. Bo, proszę ja was, ludzie listy piszą, potem ktoś to publikuje, a inni czytają i komentują. Niby Internet zbliża, ale im częściej pokuszę się o czytanie tych komentarzy, tym częściej finalnie jedynie mnie od ludzi oddala. A piszą ostatnio O TU . Zwracam łaskawą uwagę zgromadzonych, że nauczyłam się wklejać linki, w dodatku zupełnie samodzielnie, a nikt mnie nie pochwalił. Ale do rzeczy. Z jedej strony fajnie, że w ogóle piszą. Trochę mało, bo gdyby dziennikarzom chciało się odrobinę posondować temat, to pewnie skierowaliby czytelników na stronę akcji , gdzie w sposób (jak mi się wydaje) przystępny rozwiewamy kilka watpliwości, które wynikają w komentarzach. Na przykład takie o prawne aspekty możliwości prowadzenia całego przedsięwzięcia. Oczywiście pewnie się wzburzycie, że jak kto tuman, to i tak opinii prawnej nie przeczyta, tylko sądem pogrozi, ale ja jednak wciąż wierzę w resztki ludzkiego rozsądku i mam nadzieję że znajdzie się choć paru sprawiedliwych. Tymczasem odczuwam pewien niedosyt doinformowania. Ale oj tam! Nie będziemy się dosmucać, bo ludzie podobno im starsi, tym mądrzejsi, a nowy rok przynosi nam nowy wiek, więc niektórym powinno być bliżej do rozumu. To co, może założymy, że będzie to rok wyjątkowo udany? Głupi zmądrzeją, a mądrym jeszcze się polepszy. Nastąpi dobrobyt i ogólne zadowolenie, zarobki wzrosną, prowadząc nas do średniej unijnej, niepełnosprawni otrzymają od rządu małe wozy opancerzone, którymi taranować będą bezmyślnych, parkujących na wyznaczonych nie dla nich miejscach, ku radości łaskawie zgromadzonych. Kwiecie zakwitnie, temperatura podskoczy do dwudziestu paru, będzie słonecznie i zachce się żyć. Że co? Że się zagalopowałam? A figa! Jak marzyć, to na całego! Więc marzmy sobie, a nasze marzenia po kolei będą likwidowały bariery. A gdyby się tak od razu nie stało, to nalepki nadal do nabycia :o)
Stojąca na głowie Karakuliambro
niedziela, 23 grudnia 2007
Życzenia świąteczne
Szanowni Czytelnicy! Z okazji nadchodzących świąt pozwalam sobie życzyć Wam w imieniu organizatorów akcji wszystkiego co dobre i piękne. Zdrowia, uśmiechu, zadowolenia, żeby was siły i zapał nie opuszczały. Dziękujemy za cały czas, który tu spędziliście i prosimy, byście wciąż z nami byli. A tak naprawdę, z głębi serca, życzyłabym i sobie, i wam, żeby nasza akcja okazała się wreszcie zupełnie niepotrzebna. Oby Ten Na Górze wejrzał łaskawym okiem na niektórych, rozjaśniając im w głowach. A wtedy zajmiemy się wyłącznie życiem towarzyskim. Co Wy na to?
Wasz Świątecznie Rozmarzony Karakuliambro
piątek, 14 grudnia 2007
wtorek, 04 grudnia 2007
Komu i do czego jesteśmy potrzebni
Pogoda pod psem (za przeproszeniem psa) i ziewam tak potwornie, że doceniam naprawdę boską fantazję w obdarowaniu człowieka uszami. Jasne, gdyby nie uszy, okularki by nam spadały. No pewnie. Ale nie zapominajmy, że gdyby nie uszy, przy takim ziewaniu część głowy od ust w górę oderwałby się człowiekowi i odpadła. Nie śmiem nawet wyobrażać sobie, jak głupio bym wyglądała. Naturalnie pęd do pracy mam ogromny, tryskam wprost pomysłami i jestem bogiem kreatywności. I w ogóle uważam, że ktoś się na górze pomylił, bo miałam się urodzić w gawrze. Fałdki byłyby powodem do dumy, a jesienie i zimy bym przesypiała. I nikt nie miałby o to do mnie pretensji. Na wniosek prezesostwa oraz żeby nie doznać hiperwentylacji, zakładam na blogu nową kategorię "Ludzie listy piszą". Na zachętę wykażę dziś niezbicie, że piszą. Oprócz tego, podejrzewając, że nie ma nic lepszego nad poświęcenie 5. minut dla bliźnich, obgadam Panią Prezesową, która na te listy odpowiada. Może z tego wszystkiego wynikną wnioski. Kuństruktywne. Że jesteśmy potrzebni. I to niekoniecznie niepełnosprawnym. Do dzieła! Pewnego dnia do skrzynki akcji wpłynął e-mail o treści: „Brawo za pomysł na akcję!!! I proszę uprzejmie, widzicie? Jesteśmy potrzebni niepełnosprawnym i mamom. Może jakiś tatuś by się wypowiedział na ten temat, hę? Jesteście przeganiani na niedzielne spacery z pociechami? Czy krawężniki stają się dla was problemem? A dziury w chodnikach i jezdniach? Zaparkowane nieprawidłowo samochody? Publicznie powiedzcie DOŚĆ! Drodzy! Dajemy wam szansę opowiedzenia, co wam leży na sercach i wątrobach. Się nie krępujcie. Piszcie, co o tym wszystkim myślicie w komentarzach. Piszcie do mnie maile o tu: admin.bloga@gazeta.pl. A ja, anonimowo dla was, rozpocznę dyskusję o problemach dnia codziennego na tym blogu. Tyle na poważnie, a teraz kilka chwil radości dla ziewających. "Praca przy akcji jest nie tylko ekscytująca, ale też bardzo czasochłonna, więc rano (przed wyjściem do pracy) przeglądam pocztę mailową (taki cykl produkcyjny – wieczorem czytam i odpisuję – rano sprawdzam czy jest jakaś reakcja). Na ogół w pośpiechu. Skrzynka akcji "parkujesz zdrapujesz" jest ustawiona u mnie jest główna - czyli jeśli coś przeczytam to znika to ze skrzynki prezesa. Buchacha!!! Medal z ziemniaka! Ale... wybaczamy. Wiemy i rozumiemy, że trzeba czytać, odpisywać, przygotowywać aukcje, zamawiać - odbierać - rozsyłać nalepki, czuwać i otaczać opieką. A przecież jeszcze trzeba pracować zawodowo i... mieć jakieś życie osobiste, tak? A wiecie, Drodzy Czytelnicy, że to wszystko kręci się wokół jednej osoby? My wszyscy pozostali jesteśmy tylko satelitami pewnej uroczej, drobnej kobietki, w której duszy drzemie Wiking. Dlatego piszcie do nas. Do Stowarzyszenia, na adres akcji, na adres administratora bloga. My też czasem potrzebujemy, żeby ktoś nam udowodnił czarno na białym, że nasze istnienie jest zasadne. Każdy potrzebuje, żeby go czasem pochwalić, nieprawdaż? Karakuliambro
piątek, 30 listopada 2007
Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...
Podśpiewuję sobie, popijając coca-colę. Light. A jak święta, to co? No co, no co, no co? P... preeee... prezen... No nareszcie! Prezenty! Tak, tak. Niby rośniemy, dojrzewamy, a potem starzejemy się. Ale zawsze, cyklicznie, tak samo, zerkamy pod choinkę. Ile w tym dziecięctwa, prawda? W święta wszyscy jesteśmy rozgorączkowanymi malcami. Nawet jeśli tego nie okazujemy, to któż nie czeka? Ach, jakie to miłe, ciepłe, rodzinne, kochane. Te błyszczące oczy, to pospieszne rozdzieranie papieru. Zaskoczenia, oszołomienia, radości. Ej, nie rozmawiamy o nietrafionych prezentach! Bo akcja chciała Wam, Kochani Czytelnicy, zaproponować prezenty udane. I tak - ukazała się, z niecierpliwością oczekiwana "Karuzela smaków", która wygląda tak:
Mniam, mniam, co? Ja też tak myślę! Najważniejsze informacje o książce: Przepisy zawarte w tej pozycji adresowane są do wszystkich osób, które z popularnych i ogólnodostępnych na polskim rynku produktów chcą przygotować zdrowy i apetyczny posiłek. Każdy produkt jest dostępny w najbliższym sklepie. A jeśli mieszkasz w okolicy małego osiedlowego sklepiku i myślisz, że bakłażan będzie problemem - skocz do marketu. Działa bez pudła. Kupić ją można TU! Będzie znakomitym prezentem. Przygotowaliśmy też dla was mnóstwo gadżetów kolekcjonerskich. Dla fanów lotnictwa, muzyki, pływania i zapalonych historyków. Czekamy jeszcze na Jurka Owsiaka, króry napisał do nas i obiecał, że prześle coś, co będziemy mogli wystawić na aukcji. Pamiętajcie, że święta za pasem i czas pomyśleć o ciepłych i serdecznych życzeniach dla najbliższych. Autorka "Karuzeli smaków", specjalnie dla was, ręcznie wykonuje piękne karnety świąteczne. Bądźcie oryginalni w te święta. Wszystkie te fascynujące przedmioty kupicie na naszych aukcjach . I radzę wam się pospieszyć, bo sama mam chrapkę na parę rzeczy! A jak wpadnę w świąteczne szaleństwo, to zrujnuję siebie i rodzinę, a dla spóźnialskich może nic nie zostać! Och i ach! Naturalnie pieniądze, które uda nam się uzyskać ze sprzedaży wszystkich przedmiotów, przeznaczymy na rozhulanie. Akcji, akcji, a co myśleliście?
Karakuliambro
piątek, 23 listopada 2007
Komu w drogę, temu wiatr w oczy
Drodzy! I tu do głosu dochodzi moja feministyczno-polonistyczna natura. Informuję, że obecnie przemawiam do kobiet. Czy nie denerwuje was myśl, że jeśli znajdziecie się w wielkiej hali, w dzikim tłumie płci wyłącznie żeńskiej i jedna z was zabierze ze sobą swojego pięcioletniego synka, to ewentualny, zwracający się do was mówca powie: Moi drodzy? Bo mnie denerwuje. Tak mam. Pozostała część wykładu na temat płci języka - kiedy indziej. A więc: Drodzy! Przyszedł czas, byśmy sobie pogwarzyli o procesie naklejania. Wydawać by się mogło, że działamy w słusznej sprawie. Prawo jest po naszej stronie. Więcej! Rozsądek jest po naszej stronie. Wszystko jest, psiekrwie, po naszej stronie. Oprócz... no właśnie. Oprócz oblepianych. Czasem także oprócz aktualnie obecnej opinii publicznej, ale to uprzejmie w naszych rozważaniach zlekceważymy. Negatywne nastawienie tzw. czynnika ludzkiego może, choć nie musi, nieść ze sobą różnego rodzaju atrakcyjne skutki dla naklejających. Z obiciem michy włącznie. O obrzucaniu technicznymi określeniami wojskowymi przez grzeczność nie wspomnę. Problemem jest z całą pewnością agresja oblepianych, któż bowiem z honorem przyjmie delikatną uwagę z naszej strony w postaci nalepy? Wątpię, że ze świecą uda mi się znaleźć. Kto ma zdanie przeciwne, niech pierwszy rzuci kamieniem... Ałć! Mamooo... ta twoja wiara w ludzi bywa wprost nieznośna! Aktywni nalepiacze znają zapewne na pęczki przeróżnych przykładów sytuacji krytycznych. Bywa ciężko. A ja, uzyskawszy uprzednio zgodę zainteresowanych osób, przytoczę wam dziś opowieści, jak sobie z tym radzić. Uwaga: dialogi na cztery nogi. I. - Nakleiłam jednemu burakowi w nażelowanych włosach nalepeczkę na furę pod Urzędem Skarbowym! - Skąd wiesz, że w nażelowanych? - Bo ja mu przylepiłam, jak przyjechałam pod urząd. Wtedy fura już stała. A kiedy wychodziłam, to akurat kręcił się przy furze taki "żeluj-modeluj" z lalunią i rzucał mięsem pod nosem. W sumie to nawet zabawnie było, bo gościu się pieklił i kazał lali wsiadać do fury mówiąc, że on to pier... i Darek w zakładzie będzie odlepiać (jakiś biznesmen chyba). Na co lalunia: - Sławuś, ale ja nie będę nic widzieć!!! W sumie dopiero teraz sobie uświadomiłam, że resztę nalepek miałam w aucie rozwalonych na tylnym siedzeniu. Dobrze, że gościu nie widział, bo by mi chyba z misia pociągnął! II. - To naprawdę sport ekstremalny! Ja naklejki trzymam w grubej reklamówce, żeby nie było widać. Ale niestety mnie łatwo rozpoznać po mężu - zastanawiamy się, jakby tu zamaskować wózek inwalidzki, ale pomysłów brak. - Przykryj męża z góry kartonem z lodówki, wytnij dziury na oczy i już. Jakby co - właśnie kupiłaś lodówkę! III. - Jutro jadę do Auchan, to zabiorę nalepy, bo nalepkami tego nazwać nie można. Wymyśliłam, że córkę położę w nosidełku wózkowym, na nią naklejki i przykryję kocykiem. I zrobimy sobie rundkę po parkingu. Jak wojna, to wojna!!! Jak w czasach przemytu i kontrabandy!!! IV. - Wracam, a tu baba właśnie pakuje się do auta... - Trzeba było naklejać podczas pakowania się baby do auta. Po prostu podejść i powiedzieć: Witam Panią! Otrzymała Pani specjalny bonus w wysokości 100 zł oraz gwarancję spędzenia kilku niepowtarzalnych chwil. Bonus ten musi być potwierdzony specjalną nalepką (teraz przyklejać). I na końcu dodać: Bonusem jest mandat w wysokości 100 zł za parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych, a niezapomniane chwile spędzisz przy skrobaniu nalepki, TY TORBO!!! * * * I co, wyśmialiście się już? Bo ja się śmieję nie wiem, który raz z rzędu. Ale kiedy się wyśmiejecie - pomyślcie o jednym. Nasza akcja jest czymś szlachetnym i ważnym. Ale najważniejsze jest wasze bezpieczeństwo. Nie ryzykujcie sytuacji trudnych i zagrażających wam. A jeśli zdarzy się coś zabawnego - koniecznie dajcie nam znać! :o)
Karakuliambro | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||